Kolarstwo: Wraz z ogłoszeniem przez UCI na początku tego tygodnia, że w 2016 roku kolarze i zespoły w profesjonalnym peletonie będą mogli swobodnie decydować, czy będą rywalizować z hamulcami szczękowymi, czy tarczowymi, wybuchły gorące dyskusje nie tylko wśród fanów, ale także wśród jeźdźcy Zespoły i dostawcy. Teraz związek kierowców CPA zabrał głos i ostro skrytykował UCI.
W opublikowanym wczoraj oświadczeniu CPA szczególnie skrytykowała brak wpływu na takie decyzje. Zawsze możesz zrobić to jeszcze raz „Poprosiłem o dołączenie do Komisji ds. Wyposażenia UCI, ale niestety bez powodzenia”. Widzisz więc siebie zmuszonego do publicznej krytyki później. W krótkim oświadczeniu wielokrotnie podkreśla się, że nie chodzi o demonizowanie czy spowalnianie postępu technicznego jako takiego, ale to już zostało zrobione „kilkakrotnie pojawiały się obawy dotyczące tej nowej technologii [hamulce tarczowe, wyd. R.] wyraził.” W tej kwestii CPA postrzega siebie także jako głos samych kierowców, którzy mają duże obawy o bezpieczeństwo. Różna droga hamowania w mieszanym polu, ostre i prawdopodobnie rozpalone do czerwoności tarcze w przypadku spadku masy oraz niewystarczająco długie fazy testów to tylko niektóre z punktów.
Ostatnio profesjonalista z Movistar, Alex Dowsett, bardzo krytycznie odniósł się do nowych hamulców, wyraził powyższe obawy dotyczące bezpieczeństwa, a także zakwestionował ich przydatność. Jako przykład podaje zbiorowy wypadek na piątym etapie tegorocznego Tour de France: w śliskich i mokrych warunkach kilku kolarzy zahamowało, koła zablokowały się na śliskim asfalcie i doszło do wypadku. Z tego Dowsett wnioskuje: „To pokazuje, że siła hamowania na mokrej nawierzchni nie jest za mała, ale raczej za duża”. Jednak wypowiedź Brytyjczyka pokazuje znacznie bardziej, jak mało kierowcy poradzili sobie z nową technologią, bo taki upadek najprawdopodobniej można przypisać słabej i trudnej do oceny sterowności układu hamulcowego – jednej z największych zalet hamulców tarczowych. Zespoły również to wielokrotnie podkreślały: kierowcy po prostu potrzebowali czasu, aby poznać i przetestować nową technologię.
Jednak decyzja UCI została podjęta i zobaczymy, czy obawy zawodników i zespołów są uzasadnione.